Czego nie wiesz o – tester gier

xbox-1602822_1280

Dzisiaj na bloga wpadł do mnie 21-letni tester gier. Opowiedział trochę o swoim zawodzie, jego wadach i zaletach. Zainteresowani? To do dzieła:)

Zacznijmy może od tego, jak wyglądała Twoja droga do obecnej pracy.

Testerem zostałem w zasadzie w przypadkowy sposób. Odszedłem z innej, dorywczej pracy i chciałem znaleźć jakąś sensowną w swoim zawodzie (branża filmowa). Oferty były, ale nie można było ich nazwać sensownymi, więc po miesiącu musiałem znaleźć pracę w trybie natychmiastowym. Ogłoszenie testowania gier znalazłem na jakimś portalu. Na tym etapie życia raczej nie gram zbyt często, głównie z braku czasu i ochoty, ale jeszcze kilka lat wstecz ceniłem sobie godziny spędzony przy Wiedźminie, Stalkerze czy innych tytułach. Byłem nieco rozeznany w temacie, więc stwierdziłem, że zaryzykuję.

Zaaplikowałem, po kilku dniach dostałem telefon, poszedłem na rozmowę. Już następnego dnia siedziałem wygodnie przy biureczku z kawką w ręku i uśmiechem na twarzy. Ludzie wokół mnie porozumiewali się językiem którego niemalże nie rozumiałem, więc pierwszy tydzień spędziłem na nauce terminologii i podstawach tworzenia gry komputerowej. Nie wspominając już o ogarnianiu codziennych obowiązków. Na szczęście trafiłem idealnie. Atmosferę w firmie mamy bardzo przyjazną i zawsze widziałem chęć pomocy i miłe podejście. Myślę, że właśnie to najbardziej spodobało mi się na początku w tej pracy i spowodowało, że zostałem na dłużej.

Jak wyglądają obowiązki testera gier, czym tak naprawdę się zajmujecie?

Wbrew pozorom pytanie jest dość proste – naszym zadaniem jest testować określone obszary gry wyłapując wszelkiego rodzaju mankamenty, które szkodzą wizerunkowi ostatecznego produktu. Znalezione błędy raportujemy w bazach błędów. Błędy przypisywane są do deweloperów z odpowiednich zespołów, następnie naprawiane i odsyłane do nas. W tym momencie następuje regresja – sprawdzamy, czy zgłoszony przez nas błąd faktycznie został naprawiony w odpowiedni, zadowalający sposób. Ale to tylko część (choć najważniejsza) naszych obowiązków. Każdy tester musi dbać o wizerunek firmy, którą reprezentuje oraz dbać o odpowiedni kontakt z deweloperami gry (choć oba te aspekty są ze sobą powiązane). Ponadto każdy może zgłaszać sugestie, które mogą ulepszyć tytuł – implementacja nowego aspektu gry, zmiana istniejącego designu czy wymyślenie nowego. Każda sugestia jest faktycznie brana pod uwagę przez dewelopera i często zdarza się, że gra wygląda ostatecznie lepiej właśnie dzięki pomysłom podsuniętym przez testerów.

Ile gier na raz zdarza wam się testować, czy w danym momencie skupiacie się na jednej, czy może musicie odpowiednio dzielić swój czas pracy?

Ilość testowanych jednocześnie gier zależy od firmy, chociaż oczywiste jest, że każdy chce zarobić, więc im więcej gier do testowania i klientów, tym lepiej. Jeden tester zazwyczaj bada jeden tytuł, choć zdarzają się wyjątki. Jedna osoba może siedzieć na dwóch – trzech projektach, choć najczęściej są to małe projekty np. na urządzenia mobilne. Nasza firma podzielona jest na zespoły, każdy zespół testuje jeden produkt. Pod lupę brane są gry, których premiera zapowiedziana jest dopiero za jakiś czas (lub nawet jeszcze nie jest zapowiedziana), remastery gier, które wyszły nawet dekadę temu, jak też tytuły świeżo wydane. Wiadomym jest, że wydawane są aktualizacje, DLCki, dodatki wszelkiej maści – im poświęcamy dokładnie tyle samo uwagi, co grze bazowej.

Ile czasu zajmujecie przetestowanie jednego tytuły? Czy da się to w ogóle włożyć w jakieś ramy?

Tego nie da się określić, nawet w przybliżeniu. Zależne jest to od projektu, firmy, dewelopera. Są gry, które testuje jedna-dwie osoby przez tydzień i zostają puszczone w świat. Są też ogromne projekty testowane przez kilka firm na całym świecie, w każdej firmie po 30-40 osób na zmianę w trybie dwuzmianowym (czasem nawet trzyzmianowym). Wysiłek setek osób trwający nawet po kilka lat (od momentu napisania pierwszych linijek kodu po testy ostatnich DLCków). To wszystko zależy od wielkości projektu.

A jak to wygląda godzinowo, czy czas pracy jest stały, czy spędzacie w biurze dnie i noce?

W moim przypadku pracuję na pełen etat, 8h dziennie. Czasem zdarzają się weekendy dla chętnych, okazjonalnie nadgodziny (odkąd rozpocząłem pracę zdarzyła mi się może 1 nadgodzina). Co tydzień dostajemy rozpiskę na tydzień kolejny, kto na jaki projekt i w jakich godzinach.

Ciekawi mnie strona finansowa. Utarł się stereotyp (sama wiem, jak mylny), że branża gier to kura znosząca złote jajka. Jak to wygląda w przypadku testerów?

Mam problem z odpowiedzią na to pytanie. Z jednej strony zarabiam dokładnie tyle samo, co na magazynie w księgarni przerzucając 30 ton książek dziennie z palety na paletę. A na magazynie nie wymagają ode mnie znajomości języka, podstaw informatyki, znajomości pracy z komputerem, obsługi specjalistycznych programów czy znajomości podstaw funkcjonowania silników gier. Z drugiej strony, już tak trzeźwo myśląc, 8h dziennie gram w grę w wygodnym fotelu z herbatką/kawką/zimną colą w ręku. Niektórzy robią to za darmo. W tym momencie jestem w stanie utrzymać się w Warszawie sam i co miesiąc coś odłożyć, wyskoczyć na imprezy. Nie muszę brać roboty do domu, nie odczuwam żadnego stresu związanego z zawodem, mam czas na swoje sprawy. Nie jestem zadowolony z zarobków, ale jednocześnie wystarcza mi to co mam obecnie + to co dorabiam zleceniowo w innych dziedzinach. Jeśli ktoś uważa, że w „branży gier” dorobi się kokosów, to może się zdziwić. Uważam, że mimo wszystko stawka powinna być wyższa – dla porównania ludzie pracujący w korporacjach również 8h przed komputerem, ale nie przy grach tylko w tabelkach w excelu, zarabiają ok. 500 – 1000 zł na rękę więcej.

Jak na Twoją pracę reaguje otoczenie? Czy jest to dla nich powód do zazdrości czy raczej totalnie abstrakcyjny zawód?

Zależy z kim rozmawiasz. Mam znajomych pracujących na budowach – Ci się ze mnie śmieją, że jestem niepoważny. Oni noszą cały dzień cegły, robią wykończeniówkę, parają się „pożyteczną” robotą, a zarabiają tyle co ja. Są i tacy, co widzą w tym zajęcie jak każde inne. Tester gier może nie brzmi tak poważnie jak programista systemów zabezpieczeń bankowych – ale znów, czy każdy musi być w życiu poważny? Dla dzieciaków robota wymarzona, mam też znajomych, starszych ode mnie, którzy zazdroszczą mi tej pracy. A rodzice – zadowoleni, że radzę sobie sam.

Jakie są największe zalety tej pracy?

Pokrótce: utrzymuję się sam, luźna, przyjazna atmosfera, naprawdę świetni ludzie, bardzo pomocni przełożeni, możliwości rozwoju. Można się popisać, jeśli ktoś ma samozaparcie. Bardzo szybko rozwijająca się i przyszłościowa branża, lekkie zajęcie na co dzień. Widać, że faktycznie twoja praca wpływa na ulepszenie jakiejś gry i odbiór produktu końcowego – to przyjemne uczucie. Możliwość dorobienia weekendami, czas dla siebie (w moim przypadku mogę trzaskać inne zlecenia żeby odłożyć dodatkową kasę i się rozwinąć). I aspekty socjalne – lodóweczki, mikrofale, darmowa kawka i herbata, tanie automaty, możliwość wykupienia obiadów i kanapek w bardzo dobrych cenach, transport zamówionym autobusem po pracy do centrum (zwłaszcza przydatne na II zmianie).

A jakie są jej wady?

Zarobki mogłyby być większe. Niepewność co do ciągłości pracy – jeśli firma ma projekty to pracujesz, jeśli projektów nie ma – zostajesz bez pracy. Mnie to nie przeszkadza, mam 21 lat, więc sobie poradzę. Poza tym odkąd pracuję nie zdarzyła mi się sytuacja, kiedy firma nie miała projektów. Ale są też ludzie starsi o 10 lat ode mnie, mający rodziny, dzieci. Dla nich taka niepewność zatrudnienia może być bardzo stresująca. Sporą wadą jest także umowa zlecenie.

Czego osoby niewtajemniczone w branżę mogą nie wiedzieć o Twoim zawodzie? Czy jest coś, czym zaskakuje?

Osoba nieznająca się myśli, że codziennie przechodzimy sobie „jakąś grę” przez 8h i idziemy do domu. Dopiero, kiedy uświadamiam ich, że tak naprawdę testowanie, to coś innego niż granie, zaczynają się dziwić. Potem słyszą o tym, ze przez kilka godzin dziennie trzeba w kółko robić to samo, np. odbijać się postacią od ścian w konkretnej lokacji na różne sposoby w różnych przebraniach. Albo otwierać i zamykać wszystkie drzwi na danej mapie. Albo walczyć konkretną postacią na 150 różnych sposobów przez cały dzień. Wtedy stwierdzają, że to musi jednak być strasznie nudne i monotonne. Poza tym w samej grze jesteśmy może przez 3-4h dziennie. Pozostała część zmiany to wypełnianie tabelek podesłanych przez deweloperów, pisanie feedbacków, zgłaszanie błędów i przeszukiwanie baz tych błędów. Codziennie trzeba też przygotować komputer do pracy, pobrać nową wersję gry, często obejść problemy z jej odpaleniem, jeśli deweloper coś schrzanił po drodze. Tak więc, testowanie gier to nie to samo, co granie w gry 8h dziennie 🙂

 

Dzisiaj tyle:) Jeszcze raz dziękuję bohaterowi za poświęcony czas.

Jak oceniacie ten zawód? Czy widzicie siebie w podobnym?

Grocrafty

  • http://aniaulanicka.pl Ania Ulanicka

    Interesujący artykuł, tym bardziej dla mnie, kiedy zdarzało mi się mnóstwo grać w przeróżne gry. 🙂
    Udanego poniedziałku, pozdrawiam!

    • http://grocrafty.pl/ Grocrafty.pl

      Dziękuję i wzajemnie;]

  • http://polkapotrafi.blogspot.com jolabe

    Ciekawy zawód! Tylko te papiery do wypełnienia – psują przyjemność każdej pracy 😉

    • http://grocrafty.pl/ Grocrafty.pl

      Ja to chyba bym wolała wypełniać papiery niż kilka godzin skakać w jednym miejscu;)

  • http://pixeloza.re/ Pixel

    Testowanie gier to bardzo dobry start w branży gier wideo. Można w całkiem „miękki” sposób obyć się z produkcją, szczególnie w tak młodym wieku. Teraz jak ukształtuje się dalsza kariera kolegi? To zależy tylko od niego. Sporo testerów odchodzi, inni się rozwijają i zostają designerami, programistami, część się profesjonalizuje. Dobry tester to często niedoceniany skarb zespołu 😉

    • http://grocrafty.pl/ Grocrafty.pl

      Jasne, kariera na pewno może rozwinąć się bardzo fajnie:)