DIY toniki do twarzy – szybko, tanio i skutecznie

www

Kiedyś nie używałam toników do twarzy, bo nie odczuwałam takiej potrzeby. Gdy raz spróbowałam tego specyfiku, moja twarz i komfort jej noszenia znacznie się poprawił.

Najważniejszą funkcją toników jest utrzymanie prawidłowego ph skóry (czyli tonizowanie, jak nazwa wskazuje), które naruszamy używając silnych środków do oczyszczania twarzy. Jakie są inne podstawowe zalety toników?

  • Nawilżanie
  • Ujednolicanie kolorytu
  • Oczyszczanie
  • Zbieranie nadmiaru sebum
  • Odświeżenie skóry

Oczywiście na początku swojej przygody z tonikami stosowałam gotowce (i nadal często ich używam), od czasu do czasu jednak szaleję z naturalnością. Wbrew pozorom wykonanie takiego toniku jest banalnie proste i powinno udać się nawet osobom, dla których własnoręczne robienie kosmetyku to czarna magia. Jeżeli chodzi o ścisłość w nazwie, to wyroby te nazwałabym prędzej hydrolatami, ale umówmy się, że tonik to nazwa, którą większość z nas zna. Gotowe, naturalne hydrolaty można kupić tutaj.

Do naturalnych toników zainspirował mnie wpis BlondHairCare. Przede wszystkim potrzebna jest  nam jakaś butelka, z której najłatwiej nam będzie używać. Może to być butelka po innym toniku, płynie micelarnym, czymkolwiek z wygodnym dozownikiem (pompka, spray, zamknięcie na klik). Pamiętajmy że butelka powinna być czysta.  :]

Przydatność takiego toniku, jeżeli nie dodamy do niego konserwantów, to zazwyczaj do tygodnia. Przechowujemy je w lodówce.

www2

Co stosowałam i jak to coś zrobić?

  • woda pietruszkowa

Jej wykonanie jest banalnie proste. Należy umyte, pokrojone listki pietruszki zalać chłodną wodą (przegotowaną) i odstawić do lodówki na dłuższy czas, w moim przypadku to ok. 12h. Wody wlewam tyle, żeby zakryła listki. Czasami z lenistwa tylko delikatnie  je rwę, bo krojenie wymaga użycia noża i innych narzędzi. To zdecydowanie moja ulubiona woda. Zmniejszyła mi podrażnienia, a używana w lato ujednolicała cerę. Polecana do cery naczynkowej, wrażliwej.

  • woda lniana

Ziarna lnu zalewamy gorącą wodą, aż wytworzy się glutek. Możemy też gotować ziarna przez ok. 10 minut. Następnie odcedzamy ziarna (wersja dla pracowitych) lub po prostu zlewamy część bez ziarenek (u mnie ziarenka opadają na dno). Ewentualnie można wlać do butelki wszystko, jak szaleć, to szaleć. Takiego toniku używam ok. 3-4 dni. Jego zaletą jest to, że raz przygotowaną porcję możemy wypić, nałożyć na włosy w formie odżywki, a to, co nam zostanie, użyć do twarzy. Cudownie nawilża i koi cerę.

  • woda cytrynowa

Do przegotowanej wody wciskamy trochę cytryny. Gotowe;). Rozjaśnia przebarwienia, wygładza.

  • woda z octem jabłkowym

Mieszamy, nakładamy, cieszymy się gładką twarzą. Proporcje pół na pół. Tonizuje, zmiękcza, śmierdzi (tylko trochę i krótko).

  • woda zbożowa

Do niej najtrudniej było mi się przekonać. Płatki owsiane/brązowy ryż lub makaron zalewamy gorącą wodą, odstawiamy na parę godzin (zależy, jak gęstą chcemy), powstałą zawiesinę przelewamy do butelki. Najczęściej w tym celu używałam płatków owsianych, często nawet zalanych wrzątkiem (odkładałam ze śniadaniowej porcji owsianki). Raz zdarzyło mi się użyć wody po ugotowanym ryżu, czułam się lekko obrzydliwie na początku, ale efekty były równie dobre. Taką wodę warto stosować nie dłużej niż 3 dni. Woda ta wspaniale nawilża i wygładza. Można użyć do rozrobienia szamponu, nabłyszczy włosy.:)

  • herbata ziołowa

Mięta, rumianek, lipa, skrzyp lub pokrzywa. Zaparzamy, część możemy wypić, a resztę stosujemy na twarz. Warto spróbować, która będzie dla nas najlepsza. U mnie sprawdził się rumianek, ale słabo zaparzony. Stosujemy ok. 2 dni.

Przepisy te wyglądają, jakby wymagały od nas dużo roboty, ale zapewniam, że wcale tak nie jest. Trzeba tylko pamiętać, kiedy dany tonik zrobiłyśmy i nie trzymać go dłużej niż tydzień (starałam się trzymać terminów podanych w opisach, ale w praktyce różnie to wychodziło).

Monia poleca;)

 

 

Grocrafty