Facebook – księga kulinarnych i sportowych mądrości

O samym Facebooku i przemyśleniach z nim związanych mogłabym pisać non stop. Dawno nie widziałam tak dziwnego narzędzia, przez które ludzie zachowują się irracjonalnie. Lubię je. Lubię ładne zdjęcia i to, że w internecie wszystko wygląda jak bajka. Zamieszczam od czasu do czasu zdjęcia, od święta podzielę się jakimś linkiem. Nie opisuję jednak na nim całego swojego życia (i mam nadzieję, że nigdy nie będę).

Dzisiaj skupię się jednak na potraktowaniu Facebooka jako wielkiej księgi kulinarnych i sportowych wyczynów.

Od jakiegoś czasu zauważyłam, że wpisy na Facebooku dzielą się na 4 kategorie:

  • „patrzcie, jakim jestem kucharzem”;
  • „patrzcie, jakim jestem sportowcem”;
  • „patrzcie, jakie mam bogate życie towarzyskie”;
  • „po prostu patrzcie”.

Ostatnia kategoria jest moją ulubioną, są tam różnego rodzaju wpisy, zazwyczaj nieszkodliwe i czasami nawet interesujące. Kategorię o życiu towarzyskim również dobrze znoszę. Fajnie, niech się młodzież bawi.

Najgorzej na tle reszty wypadają posty kulinarne i sportowe. Oczywiście nie wszystkie są denerwujące. Niektóre potrafią nawet inspirować. Niestety to właśnie w tych kategoriach najczęściej zdarzają się wpisy absurdalne, typu „nie wierzę, że ktoś to napisał”.

Myślę, że problem nie leży w gotowaniu i uprawianiu sportu, a w osobach, które się za to zabierają. Facebook zdecydowanie powinien wprowadzić ograniczenia postów dodawanych tygodniowo.

Przykład nr 1:

Codzienne umieszczanie wpisów o siłowni. Większość z nich jest podobna: „znowu ukochana siłownia”, „a ja znów na siłowni”, „na siłowni znowu jestem ja”. Bardzo fajnie, że na tę siłownię się chodzi, ale jaki jest cel umieszczania takich wpisów? Gdyby tylko od pisania rosły mięśnie.

Ostatnio na Facebooku powstała moda pokazywania, że uprawia się sport. Niektóre wyczyny są naprawdę fajne, pokazują umiejętności godne pozazdroszczenia, ale reszta to zwykłe chwalenie się. Oczywiście, założenia Facebooka opierają się na chwaleniu się, chyba po to on powstał, jednak trzeba wyznaczyć sobie jakąś granicę. Czy naprawdę społeczność wywiera taką presję, że nie można pójść pobiegać bez napisania tego na Facebooku?

Przykład nr 2:

Codzienne wrzucanie zdjęcia swoich posiłków. Ba! Posiłek jest na tyle ważny w życiu, że zasługuje na parę zdjęć. Post 1 – dzisiaj będzie ciasto. Post 2 – mieszam składniki na ciasto. Post 3 – ciasto rośnie. Post 4- upiekłam ciasto! (a to niespodzianka) Post 5 – jem ciasto. Post 6 – zjadłam ciasto, ale nie martwcie się, niedługo będzie następne (tu następuje powrót do postu nr 1).

Może ktoś mi wytłumaczy, w jakim celu zamieszcza się takie wpisy? Tak, jak w przypadku kategorii sportowej, niektóre zdjęcia są naprawdę fajne i miło się na nie patrzy. Jednak pozostałe? No cóż. Osobom dbającym o zdrowe odżywianie i umiar w diecie na pewno przydałby się umiar także w męczeniu innych swoim życiem.

Oczywiście, można takich znajomych zablokować, aby nie widzieć ich wpisów. Polecam. Nie rozwiąże to jednak problemu. Takich osób niestety jest coraz więcej i zwierzanie się na Facebooku staje się codziennością. Czy tylko moja tablica tak wygląda?

Boję się przyszłości.

 

Grocrafty

  • https://lekcjejogi.wordpress.com/ jogosfera

    Generalnie dziwi mi ta potrzeba aż takiego ekshibicjonizmu w sieci 😉

    • http://grocrafty.pl/ Grocrafty

      Mnie też;)

  • Joanna N.

    Twój wpis daje do myślenia. Kiedyś sama taka byłam jeśli chodzi o jedzenie. Postanowiłam jednak oszczędzić znajomych, a zdjęcia jedzenia wrzucam od czasu do czasu na Instagrama, który uważam za bardziej inspirujące medium od fb 🙂

    • http://grocrafty.pl/ Grocrafty

      Wiesz co, jeszcze jedzenie jest całkiem ok, zwłaszcza, jeżeli są fajne zdjęcia i wpis miły dla oka:) Mam jednak znajomych, którzy dokumentują niemal całe życie na FB:)

  • http://homoturisticus.pl Homoturisticus

    Niestety, nie tylko Twoja tablica tak wygląda :/ Już mnie trafia, kiedy widzę kolejne zdjęcie siłowni, kolejne zdjęcie z imprezy i cogodzinne relacje w stylu „jedziemy z Misiem nad jezioro”, „jesteśmy nad jeziorem”, „opalanko z Misiem”, „obiadek z Misiem”… No kurde słabo mi się już robi.
    Masz rację, Facebook sprawia, że zaczynamy myśleć irracjonalnie, a wiele naszych działań jest specjalnie na pokaz. Masakra…

    • http://grocrafty.pl/ Grocrafty

      Ja ostatnio oczyściłam swoją tablicę wyłączając powiadomienia dotyczące niektórych znajomych – polecam!;)