Jak urządzanie mieszkania zmieniło moje podejście do make up’u.

clown-362155_1280Temat tylko pośrednio związany z mieszkaniem. Nawet bardzo pośrednio. Chciałam jednak opisać coś, co zmieniło moje nawyki wypracowywane już od prawie 15 lat. Ludzie, własnie uświadomiłam sobie, jak długo ciążyła na mnie presja „wychodzenia do ludzi z twarzą”. Nie chodziło jednak o honor, a o coś tak banalnego jak makijaż.

Zacznijmy o tego, że moim zdaniem, byłam bardzo brzydkim dzieckiem. Niby jak teraz oglądam zdjęcia, to nie obraziłabym się za taką córkę, ale wtedy myślałam inaczej. W podstawówce byłam takim wysokim, chudym szczurkiem, biegającym jak dziki po podwórku.

12072696_685014668265547_4683669086166094129_n

Moje otoczenie zaczęło pierwszą przygodę z codziennym makijażem na początku gimnazjum. W wieku ok. 14 lat zaczęłam podkreślać rzęsy, od czasu do czasu malowałam lekką kreskę na oku. Lekką na tamte czasy, podejrzewam, że dzisiaj z łatwością uszłaby za smoky eye. Mój pierwszy tusz, Pierre Rene, kupowałam aż do pójścia na studia. Był to także jedyny kosmetyk kolorowy przeze mnie używany. Podkłady i pudry nie były aż tak popularne jak dzisiaj (brzmi jakbym miała co najmniej 50tkę na karku).

Na studiach doszedł okazjonalny podkład i produkty do brwi. A po studiach zaczęła się fascynacja wszystkim, co na twarz nałożyć można. Podsumowując, od 13-14 roku życia, praktycznie codziennie nosiłam soczewki i malowałam się, choćby rzęsy. Nigdy nie pokazałam się w okularach ani bez tuszu w szkole, ani na studiach.

Rok temu pierwszy raz zdarzyło mi się mieć zapalenie spojówek i na miesiąc musiałam zrezygnować z soczewek. Do tego nie zawsze mogłam pomalować oczy. Nie chciałam pokazywać się światu. Oczywiście musiałam. Świat miał wywalone na to, jak wyglądam, ja jednak czułam się beznadziejnie. W końcu tyle lat uzależnienia od tuszu do rzęs zrobiło swoje.

Oczywiście nie miałam problemu z pokazaniem się bez makijażu przy najbliższych lub w wakacje, jednak nadal byłam w jakiś sposób uzależniona.

No dobra, a gdzie w tym przydługawym wywodzie stoi mieszkanie? Spieszę z wyjaśnieniami. Przełom nastąpił, gdy zaczęłam codziennie przebywać w pyle i ponownie musiałam zrezygnować z soczewek. Makijaż też nie sprawdzał się zbyt dobrze, podrażniał mnie i denerwował. Tym sposobem niemalże ciągle chodziłam w okularach i bez makijażu. I co, świat mnie znienawidził? No właśnie nie. Po pewnym czasie zauważyłam, że tak naprawdę niewiele się zmieniło, po prostu muszę podkreślić inne rzeczy w wyglądzie, aby efekt był dobry.

Dlatego bardzo polecam wyzwania typu „tydzień bez makijażu”. Naprawdę potrafią zmienić postrzeganie samej siebie.

Na większe spotkania nadal się maluję. Nie chcę wyróżniać się w drugą stronę, poza tym naprawdę uwielbiam się malować. Najważniejsze jednak jest to, że nie boję się już patrzeć na siebie w lustrze. Wręcz przeciwnie, nie mogę doczekać się zmycia makijażu. Oczywiście nadal interesuję się kosmetykami i nie zamierzam zrezygnować z malowania się. Dużo jednak łatwiej żyć, gdy poprawiasz wygląd, bo lubisz, a nie dlatego, że musisz.

Grocrafty

  • Stanisław Bińkiewicz

    Lubię kiedy kobieta ma delikatny makijaż, ale często wygląda on jak tapeta nałożona na ścianę. I wtedy jest to dla mnie nie do przyjęcia

    • http://grocrafty.pl/ Grocrafty

      Na szczęście teraz tapeta jest już niemodna;)

  • http://wtrampkachdocelu.blogspot.com/ Kamila Kołodziejczak

    Przed poznaniem mojego K. pod żadnym pozorem nie wychodziłam z domu bez makijażu, teraz nie mam z tym problemu i coraz częściej biegam po mieście naturalna 😀

    • http://grocrafty.pl/ Grocrafty

      Ja miałam tak samo, ale nie wiem, czy po prostu zrobiłam się starsza czy co:)

  • http://dizajnuch.pl/ Jacek eM: dizajnuch

    39 lat bez makijażu – kto mnie pokona? 😉

    • http://grocrafty.pl/ Grocrafty

      Gratulacje;) Ale znam paru, co mają więcej:P

  • Świat Krupci

    Uwielbiam się malować, ale nie mam problemy aby wyjść z domu bez make up 🙂 Pierwsze próby makijażowe podjęłam jak miałam 16 lat…. Świetny post 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂
    http://www.kwadransdlaciebie.blogspot,com

    • http://grocrafty.pl/ Grocrafty

      A jako nastolatka wyjście bez makijażu było łatwiejsze czy trudniejsze niż teraz?

  • http://zdrowieurodatowartowiedziec.blogspot.com/ Zdrowie i Uroda

    U mnie też pierwszym tuszem był Pierre Rene taki srebrny z lekko podkręconą szczoteczką, był świetny:) Nie ma tego złego co by na dobre… Ważne, że akceptujesz siebie taką jaka jesteś 😉

    • http://grocrafty.pl/ Grocrafty

      Mam lepsze i gorsze dni, ale jest zdecydowanie lepiej niż nastoletnich czasach:)