Miodowa niedziela

Copy of Connection

Już tak się rozszalałam z eksperymentowaniem, że użycie miodu może wydawać się zupełnie zwyczajne. Bo takie też jest. Miodu w pielęgnacji włosów i ciała używali nasi przodkowie. Nic dziwnego, w sklepach nie było innych produktów do pielęgnacji, trzeba było zadowolić się zapasami ze spiżarni.

Jak używać miodu w pielęgnacji włosów? Prosto i zwyczajnie.

Moim ulubionym sposobem jest dodanie łyżki miodu do maski nałożonej przed myciem. Tak też zrobiłam tym razem. Nawet mocno przeciętna maska, która solo nie daje żadnych efektów, po dodaniu miodu może zaskoczyć nas swoim działaniem. Miód nawilża, wygładza i nadaje wspaniały połysk. Podobno też rozjaśnia, ale aby zauważyć jakieś efekty trzeba trzymać go na głowie najlepiej kilka godzin (w połączeniu z maseczką). Stosuję na tyle nieregularnie, że nie zauważyłam konkretnego rozjaśnienia, ale sposób ten polecają nawet fryzjerzy.

Najlepszy do tego celu jest oczywiście miód z konkretnej pasieki, ja użyłam lipowego. Kiedyś do tego celu stosowałam zwykłe, sklepowe mieszanki, też jakiś tam efekt po nich był.

Po dodaniu łyżki miodu do sporej porcji maski Kallos Cherry trzymałam taką mieszankę na głowie około 40 minut. Umyłam pierwszym z brzegu szamponem i nałożyłam ponownie tę samą odżywkę, tym razem bez miodu.

Miód spłukuje się łatwo, nie skleja włosów. Nic nam się nie lepi i nie przykleja do wanny. Włosy po jego użyciu są nawilżone, lejące, puszyste. Staram się fundować im taką kurację raz na jakiś czas, jak mam chwilę czasu na chodzenie po domu z dziwną mieszanką na głowie.

Polecam jako dodatek do masek, których nie możemy zużyć (nie mówię w tym wypadku o Kallos Cherry – jest przyzwoita).

 

Grocrafty