Praca w portalu plotkarskim – mój punkt widzenia

wwwwwww

Jak to wygląda? Czy warto? Czy faktycznie niszczy szare komórki?

Niewiele osób wie, że pracowałam dla portalu plotkarskiego. Znajomym nie zawsze wypada się przyznać, bo to przecież samo zło, pogarda i wszechobecne potępienie. W CV wygląda ładnie: 3 lata jako redaktor w agencji prasowej. Tylko pękać z dumy.

Czy było aż tak źle i jak to wszystko w ogóle się zaczęło?

Zaczęło się tak, że na studiach, przesiadując całe dnie na uczelni, nie bardzo miałam czas na jakąkolwiek pracę etatową. Szukałam czegoś dorywczego, co pozwoli mi samej zarządzać czasem. Ze względu na jako takie doświadczenie dziennikarskiej (jedno z łatwiejszych do zdobycia dla młodych i naiwnych) skupiłam się na właśnie takich ogłoszeniach. Wysyłałam CV, listy motywacyjne, przykładowe teksty i czekałam. Odezwała się Pani i zaproponowała pracę na stanowisku redaktora/reportera w agencji prasowej. Miałam pisać teksty i relacjonować imprezy (m.in. You Can Dance i Taniec z Gwiazdami). Brzmiało cudownie. Sława, czerwone dywany i gwiazdy. Ze względu na słabą dostępność czasową, na imprezy w końcu chodzić nie mogłam, zostało samo pisanie tekstów. Na początku nawet nie wiedziałam, że to portal plotkarski, zresztą tyle lat temu to pojęcie nawet nie istniało. Wtedy jad dopiero zaczynał magazynować się w czasopismach i nie wylewał się na nas na każdym kroku.

Przez 3 lata codziennie (w święta też, w końcu portal żyje własnym życiem) pisałam 3-5 newsów o show biznesie. Dostawałam za to niecałe 300zł miesięcznie (lepsze to, niż nic, zwłaszcza, że po czasie zajmowało mi to bardzo mało czasu). Newsy brałam głównie z wywiadów z gwiazdami, więc musiałam czytać wszystkie inne plotkarskie gazety i strony. Na każdym portalu są praktycznie te same informacje, strony wzajemnie się cytują i wychodzi na to, że nie trzeba się zbytnio starać, żeby coś ambitnego wymyślić. Wystarczy umiejętnie ubrać to w słowa (umiejętnie to czasami za dużo powiedziane, ostatnio poziom tego typu tekstów znacząco spada). Starałam się nikogo nie obrażać i pisać raczej pozytywne rzeczy, o jakie teraz trudno. Nie pisałam też o rodzinnych tragediach gwiazd, nie czułam się uprawniona do pchania się z buciorami w ich smutną rzeczywistość. Najlepiej pisało mi się o wydarzeniach, premierach, rzeczach niezwiązanych z prywatnym życiem gwiazd.

Czy ta praca coś mi dała? Na pewno płynność w pisaniu. Słowa praktycznie same wylewały się na klawiaturę, szkoda, że tematyka tekstów nie była zbyt ambitna. Ze względu na codzienny przymus bycia na bieżąco ze wszystkim, wiele uczyłam się też o kulturze (czytałam wszystkie newsy, nie tylko te plotkarskie). Całkiem fajnym uczuciem była znajomość środowiska (na tyle, na ile dogłębna może być znajomość czegoś, w czym się osobiście nie siedzi). Pieniądze też się przydały.

Jakie były minusy? Czasami wracając o 21 z uczelni niedobrze mi się robiło na myśl o tym, że muszę usiąść przed kompem i pisać ploty. Albo na wakacjach, w święta, w Sylwestra. Całą rodzinę przyzwyczaiłam już do tego, że jak przyjeżdżam do domu, to trzeba dać mi spokój, bo „piszę newsy”. 3 lata to naprawdę szmat czasu, praca ta stała mi się bardzo bliska, jednocześnie byłam nią bardzo znudzona. W końcu mi podziękowano, nic dziwnego, w końcu ambicja (o ile można to tak nazwać) moich tekstów na pewno spadła.

Nie żałuję tej pracy, mam nadzieję, że nigdy nie skrzywdziłam nikogo żadnym tekstem, może dlatego moje teksty bywały nudne. W końcu kto wchodzi na portale plotkarskie, żeby poczytać o sukcesach innych. Bałam się, że nawyk czytania tego typu tekstów przyrósł do mnie na stałe, jednak po zmianie pracy kompletnie zapomniałam o starych zwyczajach.

Nie wiem, czy w dzisiejszych czasach zdecydowałabym się na taką pracę. Czasami mam złudzenia, że chciałabym coś zmienić w ludziach, objąć władzę nad takim portalem i zmienić ich styl na dużo bardziej pozytywny. Chciałabym także wyłączyć możliwość komentowania pod postami, bo mam wrażenie, że to tam jest najwięcej nienawiści. Ja sama kompletnie nie umiem radzić sobie z krytyką, więc łączę się w bólu z wszystkimi celebrytami, którzy czytają komentarze na swój temat.

Większość gwiazd, wstępując do show biznesu, godzi się na bycie osobą publiczną. Dlatego też jakaś część ich życia, która wpływa na promocję jednostki, powinna być ogólnodostępna. Powinni mieć oni jednak wpływ na to, jaka to będzie część. Trzeba jednak szanować prywatność tych, którzy nie zgadzają się na publiczne pokazywanie swojego wizerunku, np. rodziny gwiazd.

Aktorka Kristen Bell, którą bardzo lubię, zapoczątkowała w Stanach inicjatywę „No Kids Policy”, która dąży do tego, aby paparazzi nie mieli prawa fotografować dzieci celebrytów. Wiele magazynów amerykańskich podłączyło się do tej inicjatywy oświadczając, że nie będzie kupować takich zdjęć. Dzięki temu sytuacja powoli ulega poprawie (więcej info).

Na zakończenie mój ulubiony „news z dupy”: parę lat temu na portalach plotkarskich zawrzało. Ukazał się tekst zatytułowany „MAŁGORZATA SOCHA ŻYCZY FANOM ŚMIERCI!!!”. Okazało się, że aktorka złożyła nieletnim czytelnikom Bravo następujące życzenia: „Drodzy czytelnicy, żebyście nigdy nie „dobili” 20-stki 🙂 Wszystkiego Naj… Małgosia Socha :)”. Portale podchwyciły temat i wszędzie pisano o tym, jaka to Małgosia jest zła i niedobra. Dobrze, że pewnie większość osób zaciekawiona tytułem kliknęła w artykuł. Obecnie znalazłam tylko jeden, dosyć łagodny (link). Gratuluję.:)

wuwuw

 

Grocrafty

  • http://www.aniamaluje.com/ aniamaluje

    Ciekawy tekst, :))

  • http://alinarose.pl Alina Rose

    Haha uśmiałam się przy Małgosi:)) 3 lata to długo, kurcze zdecydowanie przydał by się taki pozytywny serwis o którym piszesz;)

  • Iwona Kmita

    Z zaciekawieniem przeczytałam twój wpis. Jesteśmy w pewnym sensie koleżankami po fachu, ja jestem dziennikarką i redaktorką. Najdłużej pracuję w pismach wnętrzarskich. Zgadzam się, że środowisko tworzące portale i pisma plotkarskie goni w piętkę. A także, że trudno się przebić z pozytywnymi tekstami. Ciekawa jestem co robisz teraz i czy w jakiś sposób jesteś w zawodzie. Szkoda by było doświadczenia tych kilku lat, zwłaszcza ze fajnie, wartko i zabawnie piszesz. masz lekkość w piórze. Życzę ci powodzenia.

    • http://grocrafty.pl/ Grocrafty

      Dzięki:) Z pisaniem jestem związana mało, poszłam w stronę eventów, marketingu i PR-u:)