Puść wilka luzem – czyli jak pomóc pęcherzowi

Wiecie, jak to jest. Zima. Zimno. Polarowe ocieplacze na tyłek ciężko kupić. Wszystko to może prowadzić do problemów z pęcherzem. Pora roku nie do końca ma tu znaczenie, w lato równie łatwo nabawić się zapalenia dróg moczowych, ale nie będę dzisiaj zajmować się przyczynami. Wspomnę o leczeniu objawów, zwłaszcza przewlekłych.

Mój pęcherz w tym roku mocno fikał, prawie nic nie pomagało do momentu, kiedy zaatakowałam go z całych sił.

Wiadomo, można pójść do specjalisty, jednak jeśli zapalenie nawraca, a antybiotyki nie pomagają, warto zadziałać bardziej naturalnie. Podkreślam, poniższe rady nie zastępują wizyty u lekarza, a leczymy się sami na własną odpowiedzialność.

  • Leki moczopędne

Pierwszy sposób, jaki wszystkim przychodzi do głowy. Nie bez powodu. W aptece jest tego pełno. Najlepiej zacząć od tabletek ziołowych, na mnie działały mocniej niż leki z furaginą. Generalnie furagina, tak ochoczo zapisywania na zapalenie pęcherza i brana przez Polaków, nie jest lekiem zbyt bezpiecznym. Jeżeli można, warto spróbować innych metod.

  • Picie bardzo dużej ilości płynów

Nie jest to proste zadanie. Zapalenie pęcherza łapało mnie za każdym razem, gdy nie miałam czasu napić się w ciągu dnia. Dlatego warto o tym pamiętać. Woda w dużych ilościach nie wchodzi mi łatwo, więc wmuszałam w siebie herbatki owocowe i ziołowe (trzeba uważać czy skład nie gryzie się z lekami moczopędnymi).

  •  Ogrzewanie dolnych partii brzucha

Nie brzmi odkrywczo, bo takie nie jest. Działa jednak rewelacyjnie. Mówię tutaj o porządnych, ciepłych kąpielach, otulaniu się kocem (sama przyjemność, zwłaszcza jak na dworze upał), noszeniu grubszej bielizny.

  • sok z ŻURAWINY

Dlaczego caps lockiem? Dlatego, że po miesiącach walki z pęcherzem była to pierwsza rzecz, która mi pomogła. O dziwo, tabletki z żurawiną kompletnie na mnie nie działały. Gorąco polecam jednak apteczny, 100% sok z tych owoców. Piłam go namiętnie, trochę z obrzydzeniem, bo kwaśny jak świnia. Byłam w stanie przeżyć jego smak tylko i wyłącznie dlatego, że zdziałał cuda. Poważnie, cuda. W momencie, w którym chciałam załamać się psychicznie wystarczyło przez parę dni pić sok z żurawiny. Od tamtej pory opróżniłam kilka butelek. Trzymam zapas, używam co jakiś czas profilaktycznie i gdy czuję, że coś z pęcherzem nie halo.

Zapalenia pęcherza są bardzo poważnym problemem w dzisiejszych czasach, często ciągnącym się latami. Pijmy żurawinę!

Grocrafty

  • http://www.mojasztukoteka.pl/ Monika Dudzik

    Powiem tak – zapalenie pęcherza miałam raz w życiu, nigdy więcej, to jest masakra!